O mnie

Witaj. Nazywam się Aleksander Warywocki. Imię mam długie (o nazwisku już nie mówiąc) więc znajomi mówią na mnie po prostu "olo". Urodziłem się w 1981 roku, więc jakby nie patrzeć kilka wiosen mam już za sobą. Jestem mężem i tatą dwóch rozbrykanych brzdąców. Moja przeszłość związana z zapewnieniem sobie źródła utrzymania nie jest zbyt burzliwa, ale wiem co to znaczy ciężka praca fizyczna. Wiem także co to znaczy praca umysłowa, wiem jak to jest pracować w niewielkiej lokalnej firmie oraz dużej korporacji. Wiem co to znaczy pracować w godzinach "od do", jak również w nienormowanym czasie pracy i wizją zbliżającego się dead-line. Po co o tym tutaj piszę? Ponieważ chcę Ci powiedzieć, że do mniej więcej listopada 2015 roku moje spojrzenie na zarabianie pieniędzy było bardzo "standardowe", tj: aby zarobić albo trzeba iść do pracy na etat i zasuwać po to, żeby Twój szef jeździł coraz to lepszym samochodem, albo trzeba pracować na pełny gwizdek 30 godzin na dobę realizując jak najwięcej dodatkowych zleceń. Słowem: żeby zarobić trzeba zapłacić najwyższą cenę jaką posiadamy w życiu: czas.

Co się stało w listopadzie 2015 roku? Ktoś pokazał mi, że może być inaczej. Że można zarobić nie poświęcając zbyt dużo swojego czasu. Oczywiście nietrudno się domyślić, że moje nastawienie było bardzo sceptyczne i nie widziałem w tym zbyt wielkich możliwości. Z czasem jednak zaczynałem "wgryzać" się w ten świat i coraz lepiej go rozumieć. Oczywiście jako nowicjuszowi zdarzały mi się "wpadki"; czasami wynikające z mojej niewiedzy, czasami z niedostatecznego zgłębienia tematu a czasami z niekorzystnego zbiegu okoliczności (lub jak kto woli pecha). Nie zniechęcam się jednak tymi potknięciami i staram wyciągnąć z nich lekcje na przyszłość. Nigdy nie stawiam wszystkiego na jedną kartę, a ponieważ staram się być osobą oszczędną - na moje internetowe "inwestycje" nigdy nie brałem żadnych pożyczek.

Obecnie nadal pracuję w korporacji, ale cały czas poszukuję nowych sposobów na zarabianie w Sieci. Sposobów, które nie zabiorą mi wolnego czasu po pracy (lub zabiorą go bardzo niewiele) po to abym mógł go poświęcić swojej rodzinie i sobie. Jeśli masz podobne zdanie, jesteś osobą otwartą i pozytywnie myślącą zapraszam do lektury mojego bloga.